|
Marian Dziwisz NA PRZEKÓR WOLI POZNANIA I ZBLIŻENIA SIĘ LUDZI. W 20-tą rocznicę wyprowadzenia nauczania religioznawstwa z polskiej szkoły. Dobrze jest, jeśli wiara rozświetlana jest przez rozum i dobrze jest, jeśli poszukiwaniu wiedzy towarzyszy wiara. Źle się dzieje gdy, wiara i wiedza przeciwstawiają się sobie. Niebezpiecznie się staje, gdy wiara przeciwko wierze się zwraca, lekceważąc wskazania rozumu. Pożądanym natomiast jest, by zarówno wyznawcy różnych religii, jak też niewierzący, wiedzieli nawzajem o swoich przekonaniach tyle, ile jest konieczne dla zrozumienia postaw i zachowań a tym samym do zgodnego, pokojowego współżycia. Tak by posiadając wiedzę mogli sobie zaufać.
Marian Dziwisz NA PRZEKÓR WOLI POZNANIA I ZBLIŻENIA SIĘ LUDZI. W 20-tą rocznicę wyprowadzenia nauczania religioznawstwa z polskiej szkoły. Dobrze jest, jeśli wiara rozświetlana jest przez rozum i dobrze jest, jeśli poszukiwaniu wiedzy towarzyszy wiara. Źle się dzieje gdy, wiara i wiedza przeciwstawiają się sobie. Niebezpiecznie się staje, gdy wiara przeciwko wierze się zwraca, lekceważąc wskazania rozumu. Pożądanym natomiast jest, by zarówno wyznawcy różnych religii, jak też niewierzący, wiedzieli nawzajem o swoich przekonaniach tyle, ile jest konieczne dla zrozumienia postaw i zachowań a tym samym do zgodnego, pokojowego współżycia. Tak by posiadając wiedzę mogli sobie zaufać. Mniej więcej, tak sformułowana myśl towarzyszyła większości tych, którzy po Sierpniu 1980 roku i po zniesieniu stanu wojennego wysunęli idę wprowadzenie do programów nauczania w polskich szkołach religioznawstwa. Za jego wprowadzeniem przemawiały następujące fakty: 1) uznanie wieloświatopoglądowości społeczeństwa polskiego, jako stanu trwałego, a tym samym wolę rezygnacji z wychowania „ku ateizmowi”, które miało doprowadzić do pełnej laicyzacji społeczeństwa; 2) uznanie, że religie są jednym z istotnych źródeł w rozwoju kultur i mimo upływu czasu oraz procesów racjonalizacji ludzkich zachowań, nadal w sposób istotny wpływają na postawy i więzi społeczne; 3) zwrócenie uwagi, że wydarzenia sierpniowe, jak też okres późniejszy, wykazały nie tyle wzrost religijności, co „kościelności” społeczeństwa polskiego, ujawniając bark tolerancji nie tylko wobec niewierzących, ale także do wyznawców innych religii zarejestrowanych w Polsce takich, jak Świadkowie Jehowy, czy wyznawcy różnych nurtów protestantyzmu, pomimo zmiany stosunku Kościoła rzymskokatolickiego, w wyniku II Soboru Watykańskiego, do judaizmu i głoszenia zasady ekumenizmu wobec innych wyznań i religii, poświadczanej zachowaniami, głowy tegoż Kościoła, papieża Jana Pawła II 4) zauważenie, że młode pokolenie Polaków wiąże z przemianami zachodzącymi w Polsce nadzieję na otwarcie granic i możność podróżowania po różnych krajach świata, których kultura jest zakorzeniona nie tylko religii chrześcijańskiej. Mając na uwadze wymienione fakty, w 1983 roku Instytut Programów Szkolnych Ministerstwa Oświaty i Wychowania podjął prace organizacyjne nad przygotowaniem programu nauczania religioznawstwa w szkołach i nad jego wdrożeniem. Program taki został zatwierdzony 30 maja 1984 roku, z przeznaczeniem do realizacji od roku szkolnego 1986/87. Dyskusja wobec woli wprowadzenia nowego przedmiotu i jego treści. W miarę pełny zarys sporu o religioznawstwo w szkole średniej, w piśmiennictwie polskim w latach 1985-1988 został zaprezentowany przez Henryka Hoffmana w raporcie z badań Instytutu Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Warto jednak przypomnieć główne stanowiska i poglądy ujawnione w tym sporze, który koncentrował się wokół następujących problemów: 1) celów jakie chciało się osiągnąć poprzez realizację przedmiotu; 2) treści programu nauczania i stanu przygotowania kadry nauczycielskiej; 3) zabezpieczenia realizacji programu poprzez podręczniki i inne publikacje w postaci książkowej. W sporze o cel wprowadzenia religioznawstwa do programów nauczania wyraźnie zarysowały się następujące stanowiska: a) prezentowane przez grupę tzw. „pracowników frontu ideologicznego” funkcjonującej wówczas PZPR oraz niektórych publicystów, których zdaniem przedmiot powinien służyć propagowaniu ateizmu wśród młodzieży poprzez krytykę religijnej ideologii, obalanie religijnych poglądów na świat i przeciwstawianie im naukowego obrazu świata, wyjaśnianie źródeł /przyczyn/ powstania i istnienia przekonań religijnych, ukazywanie społecznej funkcji religii i wytyczanie dróg przezwyciężenia religijnych przesądów. Tak sformułowany cel był powtarzany za radzieckim badaczem D. M. Ugrinowiczem. Stanowisko takie stało w jawnej sprzeczności, z już wcześniej wymienionymi, faktami uznanymi przez inicjatorów przedsięwzięcia; b) przedstawiane przez katolickich religioznawców z ks. M. Ruseckim na czele, postulujące by zamiast religioznawstwa wprowadzić do szkół polskich tzw. religiologię, czyli teologie religii, w związku z czym na łamach „Homo Dei” napisał: dopiero teologia religii badająca religie w świetle objawienia Bożego, dosięga przedmiotu religii, którym jest Bóg udzielający się i zbawiający człowieka. Oczywiście dosięga ona w wierze, która jest odpowiedzią na zbawczy apel Boga. Tego typu dostępu do przedmiotu religii nie ma żadna z dyscyplin religioznawczych ani też filozofia religii. Nie te jednak stanowiska zdecydowały o wprowadzeniu religioznawstwa do szkół. Warto więc przypomnieć dyskusję, z której wyeliminowano poglądy skrajne i skoncentrowano się wokół troski o sformułowanie takiego programu, który odpowiadałby wymaganiom określonym przez inicjatorów, kierujących się troską o aspekty poznawcze przedmiotu, pomagające młodzieży lepiej zrozumieć realia współczesnego świata oraz ludzi o innych przekonaniach religijnych niż własne, jak też agnostyków, czy ateistów, a tym samym skutecznie działać na rzecz tolerancji, porozumienia między ludźmi i ekumenizmu. Dyskusja taka toczyła się na łamach takich czasopism, jak: „Polityka”, „Przegląd Tygodniowy”, „Argumenty”, „Kierunki” oraz „Tygodnik Powszechny” i „Niedziela” i koncentrowała wokół takich zagadnień, jak: ideowy wymiar przedmiotu; treści programowe i kształt programu; cele realizacji programu; kadra nauczająca i podręczniki. Znalazła ona wyraz w poglądach takich autorów jak: P. Szarzyński, A. Sandauer, T. Płużyński, S. Garwacki i A. Sandauer, którzy zaprezentowali trójgłos o wspólnym tytule Religioznawstwo – ale jakie? A. Grzegorczyk, M. Kozakiewicza. Uczestnicy dyskusji uzgodnili, jak to później ujął G. Gryko, iż religioznawstwo stanowi szansę porozumienia między wierzącymi i niewierzącymi. Oczywiście pod warunkiem, że będzie ono wyłączone z bezpośredniej konfrontacji ideologicznej i politycznej, zaś Kościół nie będzie traktował siebie jako monopolistę na posiadanie prawdy. Warto w tym miejscu podkreślić, że podobne stanowisko w tej kwestii wyraził V Krajowy Zjazd TKKŚ, stwierdzając: Religioznawstwo winno dostarczać młodzieży rzetelnej wiedzy naukowej i historycznej o religiach oraz polityczne wyznaniowej, stwarzać bazę dla tolerancji i świadomego stosunku do wierzeń, […] religioznawstwo nie jest skierowane przeciwko religijnym uczuciom ludzi. Niestety, wśród publicystów prasy wyznaniowej, reprezentując poglądy Kościoła rzymskokatolickiego, najbardziej liberalny stanowisko zajął ks. Kazimierz Bukowski, autor dwuczęściowego podręcznika. Wśród pozostałych wprowadzenie religioznawstwa do szkół nie znalazło nie tylko żadnego wsparcia, ale nawet przyzwolenia. Program nauczania religioznawstwa. Projekt programu na zlecenie ówczesnych władz oświatowych opracował Zenon Kawecki w 1983 roku i miał on być poddany szerokim konsultacjom. Jak jednak wynika z późniejszej wypowiedzi prof. E. Ciupaka, autor programu w znaczniej mierze zbagatelizował istotne uwagi i przyczynił się do tego, że zatwierdzony do realizacji program pozostał obciążony treściami nie zupełnie pożądanymi. Zamykając krytyczną ocenę programu E. Ciupak stwierdził: program nie jest rezultatem pracy ludzi nauki z bogatym doświadczeniem dydaktyczno-badawczym w zakresie religioznawstwa […]. Dwa znane w kraju ośrodki naukowo dydaktyczne, jak Instytut Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego i Podyplomowe Studium Religioznawstwa Uniwersytetu Warszawskiego, jako ośrodki skupiające znanych autorów – specjalistów, nie zostały zaproszone do przygotowania programu. Program został opracowany w dwóch wersjach: pierwsza dla uczniów ostatnich klas licealnych obejmował trzy działy podzielone na 32 lekcje. Zebrano w nich następującą problematykę: 1. Religie jako zjawisko społeczne, z takimi zagadnieniami, jak: istota przedmiotu religioznawstwo, jego problematyka, historia, dziedziny i metody badawcze; teoria religii: definicje, próba określenia źródeł ich rozwoju i struktury. 2. Religie współczesnego świata: chrześcijaństwo z podziałem na katolicyzm, prawosławie i protestantyzm, judaizm, islam i buddyzm. W wersji dla średnich szkół zawodowych dodano: hinduizm, konfucjanizm, sintoizm, religie plemienno-rodowe oraz rozdział dotyczący religijności współczesnych społeczeństw. 3. Kościoły, religijność, problematyka wyznaniowa w PRL. Wersja dla szkół średnich zawodowych została poszerzona o problemy światopoglądu, w tym: istota i funkcje światopoglądu; główne płaszczyzny konfrontacji światopoglądowej we współczesnym świecie. Pomimo rozpoczęcia zajęć w szkołach z religioznawstwa we wrześniu 1986 roku, ciągle trwały dyskusje nad zatwierdzonym już programem, zarówno na łamach prasy wśród specjalistów, jak też wśród nauczycieli tego przedmiotu i metodyków. Po pierwszym roku doświadczeń w listopadzie 1987 roku w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się ogólnopolska konferencja, zorganizowana przez Instytut Kształcenia Nauczycieli. Potwierdziła ona konieczność dokonania zmian niektórych treści programowych, a w szczególności: wzbogacenia go o omówienie dziedzin współczesnego religioznawstwa światowego; zastosowania kryterium chronologicznego przy prezentacji rozwoju religii, tak by uwzględniać „pierwotność” jednych religii względem innych np. buddyzmu względem hinduizmu czy też chrześcijaństwa wobec judaizmu; ograniczenia treści działu IV, traktującego o problemach światopoglądowych na rzecz działu II, związanego z historią religii o spojrzenia na ich rozwój przez pryzmat tzw. ortodoksji i heterodoksji; zmiany koncepcji działu III przez usunięcie z niego zagadnień obciążonych treściami ideologicznymi na rzecz omówienia religii i związków wyznaniowych zarejestrowanych w Polsce, ich historii, rozmieszczenia i liczebności wyznawców. Uczestnicy konferencji poddali także krytyce obowiązujący dla uczniów podręcznik autorstwa Zenona Kaweckiego i Witolda Tylocha, w szczególności tom pierwszy i trzeci, wskazując na konieczność korzystania z innych opracowań, przede wszystkim Uniwersytetów Jagiellońskiego i Warszawskiego. Podręcznik i materiały pomocnicze. Jako pierwszy został wydany trzy tomowy podręcznik Zenona Kaweckiego i Witolda Tylocha, Wybrane problemy religioznawstwa, zatwierdzony przez MOiW jako materiał pomocniczy dla szkół średnich i wydany przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne. Treści poszczególnych tomów odpowiadały, zaprezentowanym już treściom działów programu. Tom pierwszy i trzeci tego podręcznika spotkał się z licznymi wypowiedziami krytycznymi. Między innymi Anna Mikołejko z Uniwersytetu Warszawskiego, redagująca Poradnik metodyczny dla nauczycieli odnosząc się do pierwszego tomu tegoż podręcznika, zwróciła uwagę, że widoczna jest w nim silna zależność od koncepcji D.M. Ugrinowicza, co powoduję nie tylko zastrzeżenia natury merytorycznej, ale rodzi też dodatkowe trudności natury metodycznej. Próbę złagodzenia istniejącej sytuacji – sporów wokół podręcznika – podjęto publikując specjalny, podwójny zeszyt „Euhemera. Przegląd Religioznawczy”, pomyślany jako podręcznik, głównie dla nauczycieli. Jego wydanie, zamiast załagodzić konflikty, przyczyniło się do dość ostrego sporu między publicystami „Kierunków” i „Argumentów”. J. Marlewski na łamach „Kierunków”, napisał: mamy w tym podręczniku niewątpliwie do czynienia nie tyle z religioznawstwem jako nauka, co religioznawstwem jako odmiana ideologii i edukacji światopoglądowej marksistowskiej. Zaatakował on nie tyle treści znajdujące się w podręczniku ile w ogóle koncepcję świeckiego religioznawstwa. Uznał, że tak rozumiane religioznawstwo jest narzędziem oddziaływania ideologicznego na młodzież, a nie prezentacją wiedzy naukowej. Równocześnie opowiedział się za upowszechnienie, jego zdaniem, jedynie naukowego wykładu religioznawstwa, zawartego w książce ks. L. Grabowskiego Wielki Nieznany. Zarys religioznawstwa. Udzielający odpowiedzi publicysta „Argumentów” Z. Stachowski, stwierdził, że dokonana przez J. Marlewskiego krytyka, jest o tyle chybiona, że nie odnosi się do zaprezentowanych treści w podręczniku, lecz krytyki marksizmu w ogóle. Warto również w tym miejscu zaznaczyć, że proponowana przez publicystę „Kierunków” książka L. Grabowskiego została już wcześniej bardzo krytycznie oceniona przez H. Hoffmana, z Uniwersytetu Jagiellońskiego, nie tylko za liczne błędy merytoryczne, ale przede wszystkim za uprawianie katechizacji pod płaszczykiem religioznawstwa. W podobnym duchu, był utrzymany dwuczęściowy podręcznik Ks. K. Bukowskiego Współczesne religie a chrześcijaństwo, gdyż jak sam autor podkreślił w Słowie wstępnym: Naszym zamiarem jest obiektywne przedstawienie wartości duchowych i ziaren prawdy, zawartych w najgłówniejszych współczesnych religiach świata. Owe ziarna prawdy innych religii – wg Vaticanum II – są przygotowaniem do przyjęcia Ewangelii. Są otwarciem człowieka współczesnego na Boga, którego nieraz po omacku się poszukuje. […] Jednocześnie chodzi o pogłębienie własnych przekonań chrześcijańskiej młodzieży. „Wierzyć po chrześcijańsku to znaczy tym głębiej przyjmować, wyznawać i głosić Chrystusa, który jest ‘drogą, prawdą i życiem’, im bardziej Jego znaki, Jago odbicie i niemal Jego zapowiedź ukazują się w wartościach innych religii (Jan Paweł II, 5 VII 1985). Jako pomoc dydaktyczną w nauczaniu religioznawstwa część nauczycieli traktowała piąte, poprawione wydanie Zarysu dziejów religii, opracowanego przez zespół redakcyjny pod przewodnictwem prof. dr Józefa Kellera. Materiały pomocnicze do nauczania przedmiotu zamieszczały na swoich łamach redakcje: „Euchemera”, „Argumentów”, „Człowieka i Światopoglądu”, „Pisma Literacko - Artystycznego”. W ostatnim, zamieszczone liczne prace Mircea Eliedego; prace z psychologii religii Carla Gustawa Junga; publikacje dotyczące buddyzmu, taoizmu i judaizmu. W „Bibliotece Pisma Literacko Artystycznego” wydano antologie tekstów trzech wielkich religii: buddyzmu, taoizmu i judaizmu , przygotowano także do wydania Hinduizm i Gnostyków, ale niestety wraz z likwidacją w 1998 wydawnictwa RSW „Prasa – Książka – Ruch” zlikwidowany został również miesięcznik „Pismo Literacko – Artystyczne”. W „Oświacie i Wychowaniu” zaczęto zamieszczać cykl artykułów religioznawczych mających charakter konsultacji, a także materiały z zakresu metodyki nauczania przedmiotu. Wiele materiałów związanych z przedmiotem było zamieszczane także w prasie katolickiej, w szczególności w „Przeglądzie Katolickim”, „Ateneum Kapłańskim”, „Wierze i Odpowiedzialności” a także „Więzi”. Nauczyciele oraz stosunek uczniów do przedmiotu.
W prowadzenie nowego przedmiotu do szkół wymagało przygotowanej kadry, co utrudniało brak studiów religioznawczych na wielu uniwersytetach w kraju, w tej sytuacji MOiW podjęło decyzję o stopniowym wdrażaniu przedmiotu do szkół oraz wysiłki na rzecz przygotowania nauczycieli. Na wielu uczelniach, tak jak na Uniwersytecie Warszawskim oraz Jagiellońskim uruchomiono dwuletnie religioznawcze studia podyplomowe, poza tym zorganizowano trzysemestralne studia podyplomowe w Oddziałach Doskonalenia Nauczycieli. Dodać należy, że zajęcia w tych drugich były najczęściej prowadzone przez pracowników uczelni wyższych, tak np. Instytut Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego obok istniejących już pięcioletnich studiów religioznawczych, uruchomił dwuletnie Podyplomowe Studia Religioznawcze pod kierunkiem doc. dr hab. Jerzego Ochmana i takież same studia na swoich filiach w Tarnowie i Tarnobrzegu. Poza tym kadra UJ prowadziła zajęcia na podyplomowych studiach w ODN w Krakowie i Nowym Sączu. Trochę gorzej było w innych rejonach kraju oddalonych od ośrodków uniwersyteckich, tam zorganizowanie zajęć dla nauczycieli religioznawstwa powierzono Ośrodkom Szkolenia Partyjnego oraz Wieczorowym Uniwersytetom Marksizmu – Leninizmu, ale i tam starano się by przygotowywać kadrę w oparciu o programy przejęte z akademickich studiów podyplomowych i jeżeli to tyko było możliwe, prowadzenie zajęć zlecano pracownikom uczelni wyższych. Przygotowanie nauczycieli do przez uczelnie świeckie i ODN-y zostało jednak skrytykowane na łamach prasy katolickiej, ze wskazaniem, że znacznie lepiej jest przygotowana kadra do prowadzenia zajęć z religioznawstwa konfesyjnego w katedrach KUL i ATK. Ks. S. Sokołowski na łamach „Za i Przeciw” uznał wręcz, że katecheci z wyższym wykształceniem mają już „ex professo” specjalistyczne przygotowanie do wykładania religioznawstwa. Tyle tylko, że autorowi chodziło nie o nauczanie religioznawstwa lecz o katechizację, zgodnie z ustaleniami na sesji religioznawczej odbytej na KUL, które były następujące: a) Wymogiem obecnych czasów jest położnie akcentu na systematyczna dobrze prowadzoną katechizację przykościelną; b) zagadnienia religioznawcze mogą być tylko częścią programu katechizacji, nie mogą jej zastępować; c) uznanie, że religioznawstwo powoli wprowadzane do szkół jest częścią postępującej laicyzacji życia; d)w tej sytuacji istnieje potrzeba dokształcania katechetów i rodziców w poczuciu odpowiedzialności za wiarę swoją i dzieci. Z konkluzji dotyczącej oceny kadry nauczającej religioznawstwa w szkołach krakowskich zawartej w cytowanym już Wstępnym raporcie z badań (Stan religioznawstwa w szkołach średnich) Instytutu Religioznawstwa UJ wynika, że ogólnie kadrę nauczycieli w województwie krakowskim można uznać za dobrze przygotowaną do pracy. Jak wynika z tegoż raportu nowy przedmiot nauczania został dobrze przyjęty przez uczniów pomimo formułowaniu na początku jego nauczania pewnych obaw i zastrzeżeń. 30% badanych licealistów i ok. 7% uczniów szkół zawodowych wyrażało niepokój, że religioznawstwo stanie się narzędziem ateizacji, orężem walki państwa z kościołem. Około 8% młodzieży obawiało się światopoglądowych skutków zderzenia wiedzy o religiach świata z własnymi wierzeniami, co ich zdaniem mogłoby doprowadzić do pewnego zamętu, osłabienia własnej wiary i wywrzeć niekorzystny wpływ na dotychczasowe poglądy. Po 8 miesiącach nauczania przedmiotu nastąpiła pewna ewolucja postaw młodzieży na rzecz jego pełniejszej akceptacji, równocześnie zostały sformułowane przez młodzież propozycje zmian w programie nauczania takie, jak: uzupełnienie programu o tematy z dziedziny religioznawstwa porównawczego; rozszerzenie problematyki filozoficznej i etycznej w różnych religiach; obszerniejszego potraktowania innych wyznań chrześcijańskich, zwłaszcza protestantyzmu; uwzględnienia problematyki najnowszych zjawisk religijnych, takich jak nowe sekt i ugrupowania parareligijne, występujące w Polsce i na świecie. Ze stwierdzeń młodzieży, zawartych w zebranym materiale badawczym, wynika, że na skutek uczestnictwa w zajęciach z religioznawstwa zaobserwowała ona u siebie wzrost tolerancji, wyrażanej ogólnie bądź wskazująco, że chodzi o innowierców jak i niewierzących. Odkryła ona dla siebie istnienie innych religii i odmiennych kultur, co zrodziło w niej szacunek dla odmiennych przekonań, wierzeń i zachowań. Niestety ale pojawiły się także i takie sygnały, że nauczanie nowego przedmiotu sprzężone za katechizacją przykościelną wg respondentów, powodowało wśród niektórych uczniów wzrost nietolerancji i to zarówno wobec ateistów, jak też wyznawców inny religii – wymieniano Świadków Jehowy, muzułmanów i Żydów. Stosunek władz Kościoła katolickiego do nauczania religioznawstwa
I uwagi końcowe. Częściowo ów stosunek został już zaprezentowany przy omawianiu uprzednich zagadnień. Warto jednak powrócić do niektórych opinii i stanowisk w związku z faktem, że ostatecznie przyczyniły się one do podjęcia decyzji przez władze oświatowe o wyprowadzeniu od września 1988 r. nauczania religioznawstwa z polskiej szkoły na rzecz wprowadzenia do niej powszechnej katechizacji. Jak zauważył H. Hoffman w cytowanym już raporcie IR UJ: Pierwsze sygnały reakcji Kościoła katolickiego na projekt wprowadzenia religioznawstwa do szkół średnich zawierały komunikaty z 212/III/, 213/V/ i 214/VI/ Konferencji Plenarnych Episkopatu Polski. Zanim jeszcze przedmiot został wprowadzony do szkół władze Kościoła wydały komunikat z marca 1986 roku, podkreślając w nim, że: szkoła bowiem staje się znów, niestety pod hasłem świeckości, terenem intensywnej propagandy ateistycznej. Biskupi przypominają, że szkoła ma pełnić rolę służebną wobec wychowania w rodzinie. Polskie rodziny są w zdecydowanej większości chrześcijańskie i nie mogą zgodzić się na to, Abu ich dzieci były wychowywane poza domem w atmosferze wrogiej Kościołowi i religii. Również w Liście pasterskim o prawach rodziców i zadaniach szkoły w wychowaniu młodego pokolenia, ogłoszonym po 231 Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski, zawarto ostrzeżenie przed ateizacją szkoły. W obu wspomnianych dokumentach jest mowa o zagrożeniach ateizacją, ale bez wyraźnego powiązania ich z wprowadzeniem do szkoły nowego przedmiotu. Dopiero w Komunikacie z 214 KPEP wyraźnie wyartykułowano, że „narzędziem” takiego zagrożenia ma być właśnie religioznawstwa. Można w nim bowiem przeczytać: umacnianie świadomości religijnej dzieci i młodzieży z rodzin katolickich staje się tym ważniejsze, że od najbliższej jesieni ma być wprowadzony do szkół przedmiot określany jako „religioznawstwo”. Ma to być przedmiot obowiązkowy w szkołach ponadpodstawowych. Stawia to przed programem, podręcznikami i nauczycielami postulat szczególnej troski o obiektywna i uczciwą wiedzę. Dotychczasowe doświadczenia w dziedzinie publikacji o religioznawstwie w prasie, audycjach radiowych i telewizyjnych budzą poważny niepokój. Zmierzają one do podważenia wartości religii, w szczególności zaś religii katolickiej. […] W naszych konkretnych warunkach religioznawstwo oznaczać będzie walkę z religia. Realizacja tak pojętego przedmiotu obowiązkowego, stanowić będzie niedopuszczalny przymus. […] Będzie to łamaniem sumienia. Jakże musiało dziwić stanowisko władz Kościoła katolickiego w Polsce wobec faktu, że właśnie ten nowy przedmiot miał na celu wprowadzenie do polskiej szkoły w miejsce wcześniejszej ideologizacji racjonalizm, pozwalającego na zdobywanie rzetelnej wiedzy o świecie i kulturze narodów, przede wszystkim zaś o ich religiach, w których ta kultura jest zakorzeniana, tak jak kultura Polaków w dominującej mierze w wierze rzymskokatolickiej. Wiedzy pozwalającej poznać i zrozumieć tych obywateli naszego kraju, którzy wyznają to samo chrześcijaństwo ale bądź to prawosławne, bądź zreformowane, czy też są wyznawcami religii, z której chrześcijaństwo wyrosło i tkwi swoimi korzeniami, to jest judaizmu. Jakże musiała dziwić i dziwi małość wiary wysokich dostojników Kościoła katolickiego w Polsce w prawdziwe, szczere uczucia religijne wyznawców katolicyzmu i w ich przywiązanie do Kościoła, tak mocno przecież potwierdzane w latach 80-ch. Skoro tej wiary i przywiązania nie zniszczyły ani rozbiory, ani okupacja niemiecka ani tzw. wychowanie socjalistyczne w czasach PRL-u, to czyż miały by to uczynić zajęcia z filozofii lub religioznawstwa? Tak czy owak nieprzejednany sprzeciw władz Kościoła wobec nowego przedmiotu zaowocował jego wycofaniem ze szkół. W konsekwencji przyczynił się także do likwidacji najpierw podyplomowych studiów religioznawczych w Oddziałach Doskonalenia Nauczycieli, a w rok później samych ODN. Niebawem zamiast jednej lekcji tygodniowo religioznawstwa w szkołach średnich do wszystkich szkół na wszystkich ich poziomach została wprowadzona katecheza. Dziś, po 20 latach, należy postawić następujące pytania skierowane również, lub może przede wszystkim do polskich władz oświatowych, a ściślej mówiąc do Pani Minister Edukacji Narodowej, zamierzające przeprowadzić reformę programów nauczania: 1. Czy biorąc pod uwagę masową migrację młodzieży polskiej poza granice kraju, nie powinna ona być lepiej przygotowana do życia w społecznościach, w których większość stanowią wyznawcy innych religii niż rzymskokatolicka i inne religie, lub brak religijności wyznaczają w tych krajach zasady zachowań i współżycia między ludźmi, a tym samym; 2. Czy mając na uwadze rozwój dyscyplin religioznawczych na polskich uniwersytetach i w szkołach wyższych oraz rozwój naukowej kadry religioznawczej i szeroki wybór literatury religioznawczej nie należałoby powrócić do obecności religioznawstwa w szkołach średnich? 3. Czy nie sprawiedliwym by było, aby dobro wspólne jakim są środki budżetowe przeznaczone na kształcenie dzieci i młodzieży było sprawiedliwiej dzielone na potrzeby wiary i rozumu, tym samym czy nie należałoby rozważyć zakończenia edukacji katechetycznej na ostatniej klasie gimnazjum, skoro i tak każda para pragnąca zawrzeć konkordatowe małżeństwo musi pobierać nauki kościelne, a w szkołach ponad gimnazjalnych wprowadzić w klasie pierwszej filozofię, zaś w klasie drugiej religioznawstwo. Tym samym nie wykluczałoby to możliwości nauczania religii w klasie trzeciej dla tych, którzy chcieliby z niej zdawać maturę, zaś dla tych, którzy chcieliby studiować religioznawstwo, kulturoznawstwo czy filozofię, w klasie trzeciej kontynuować nauczanie filozofii lub religioznawstwa, tak by im umożliwić zdanie matury z tych przedmiotów ? Oczywiście przy przyjęciu takiego projektu uczniowie, których to dotyczy musieliby złożyć deklaracje na początku drugiego śródrocza w klasie drugiej, by można było rozsądnie zaplanować środki i właściwie zorganizować zajęcia w klasach maturalnych. 4. Czy dokonanie wyżej wymienionych zmian w programach nauczania nie przyczyniłoby się do realizacji idei zawartej w myśli przewodniej dla tego artykułu, to jest nie zwiększyłoby wzajemnego zrozumienia i zaufania między ludźmi? |