Strona Startowa arrow Marian Dziwisz arrow WSPÓŁODCZUWANIE w Próbie rekonstrukcji Marzeny Dąbrowy Szatko
 
WSPÓŁODCZUWANIE w Próbie rekonstrukcji Marzeny Dąbrowy Szatko PDF Drukuj Email
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Marian Dziwisz   
17.07.2009.

Marian Dziwisz

WSPÓŁODCZUWANIE

w Próbie rekonstrukcji Marzeny Dąbrowy Szatko

 

<!--[1.      Istnieją ludzie, którzy nie rozumieją cierpienia. Nie wiedzą oni, skąd ono przychodzi, gdzie się kończy, lub jak dotrzeć tam, gdzie się ono kończy.

<!--[2.      Tak tedy bez jakieś szansy, by uwolnić umysł czyli wiedzę, nie mogą oni stwarzać jakiegoś końca, jakiegoś oswobodzenia się: mogą oni jedynie iść dalej i dalej zdradzając się i starzejąc.

<!--[3.    Istnieją wszelako również ludzie, dla których cierpienie nie jest żadną tajemnicą; wiedzą oni, jak ono powstaje, gdzie się ono kończy i jak dotrzeć tam, gdzie się kończy.

Uzyskali oni wolny umysł i wolność wiedzy: obecnie mogą oni dokonać oswobodzenia się: nie ma dla nich więcej żadnego dalszego istnienia, zradzania się i starzenia

 Marzena Dąbrowa Szatko, Próba rekonstrukcji, z grafiką Andrzeja Witkowicza. Wydano staraniem Młodzieżowego Domu Kultury im. K.I. Gałczyńskiego w Krakowie, Kraków 2008.

Marian Dziwisz

WSPÓŁODCZUWANIE

w Próbie rekonstrukcji Marzeny Dąbrowy Szatko<!--[if !supportFootnotes]-->[1]<!--[endif]-->

 

<!--[if !supportLists]-->1.      <!--[endif]-->Istnieją ludzie, którzy nie rozumieją cierpienia. Nie wiedzą oni, skąd ono przychodzi, gdzie się kończy, lub jak dotrzeć tam, gdzie się ono kończy.

<!--[if !supportLists]-->2.      <!--[endif]-->Tak tedy bez jakieś szansy, by uwolnić umysł czyli wiedzę, nie mogą oni stwarzać jakiegoś końca, jakiegoś oswobodzenia się: mogą oni jedynie iść dalej i dalej zdradzając się i starzejąc.

<!--[if !supportLists]-->3.      <!--[endif]-->Istnieją wszelako również ludzie, dla których cierpienie nie jest żadną tajemnicą; wiedzą oni, jak ono powstaje, gdzie się ono kończy i jak dotrzeć tam, gdzie się kończy.

<!--[if !supportLists]-->4.      <!--[endif]-->Uzyskali oni wolny umysł i wolność wiedzy: obecnie mogą oni dokonać oswobodzenia się: nie ma dla nich więcej żadnego dalszego istnienia, zradzania się i starzenia<!--[if !supportFootnotes]-->[2]<!--[endif]-->.

Tak ujętą zdolność współodczuwania  znana jest tym, dla których bliską jest poezja Juliusza Słowackiego,  Stanisława Wyspiańskiego, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego czy też Czesława Miłosza. To właśnie ona powoduje, że powołany przez nich do życia podmiot liryczny uobecnia siebie często w czasie, którego nie doświadczył i nie mógł doświadczyć, ze względu na swój wiek, autor utworu literackiego. Jeżeli bowiem zna tamten czas miniony to z opowieści swoich najbliższych: dziadków, rodziców, niekiedy nauczycieli, którzy będąc z nim pokazywali jak można współodczuwać i poznawać. Jeżeli zna tamten czas, tak by uobecnić w nim własne „ja”, występujące w utworze jako podmiot liryczny, to dlatego, że poznając historię rozumiał zarówno ludzkie cierpienie, jak też miłość, gniew i radość, tym samym był zdolny do uwolnienia swojego umysłu od zajmowania się samym sobą, przejmowania się własnym cierpieniem, mógł iść dalej nie zdradzając i nie starzejąc się. Umiał znajdywać to co jest między być i trwać<!--[if !supportFootnotes]-->[3]<!--[endif]-->.

Czyż nie z tej zdolności do współodczuwania zrodziło się pragnienie Kordiana wyznane w monologu na Mont-Blanc:

O, gdyby tak się wedrzeć na umysłów góry,

Gdyby stanąć na ludzkich myśli piramidzie

I przebić czołem przesądów chmurę,

I być najwyższą myślą wcieloną…

Pomyśleć tak – i nie chcieć? – o hańbo! O wstydzie!

[………………………………………………………………………….]

Mogę – więc pójdę! Ludy zawołam! Obudzę!

Czyż nie to pozwoliło podmiotowi lirycznemu w wierszu rozpoczynającym się od słów: Kochany Panie, wyznać:

I ciągle widzę ich twarze,

Ustawnie w oczy ich patrzę –

Ich nie ma – myślę i marzę,

Widzę ich w duszy teatrze.

 Gdyby nie ta wrażliwość, to czyż podmiot liryczny w wierszu Historia Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, mógł powiedzieć:

Arkebuzy dymiące jeszcze widzę,

Jakby to wczoraj u głowic lont spłonął

I kanonier jeszcze rękę trzymał,

Gdzie dziś wyrasta liść zielony<!--[if !supportFootnotes]-->[4]<!--[endif]-->.

Czy w końcu podmiot liryczny w Miłoszowym Campo di Fiori mógłby wspomnieć męczeńską śmierć na stosie Giordana Bruna, doznając cierpienia z powodu śmierć mordowanych za murem getta<!--[if !supportFootnotes]-->[5]<!--[endif]--> ?

Zwracając uwagę na znaczenie zdolności do współodczuwania twórców literatury, nie mogę  podzielić opinii Elżbiety Zechenter-Spławińskiej zawartą w Posłowiu<!--[if !supportFootnotes]-->[6]<!--[endif]--> do tomiku poetyckiego Marzeny Dąbrowy Szatko, że:

            Ważną rolę w tych wierszach przypada rekwizytom. To z nich odczytuje Autorka miniony czas.[…] Trudno się dziwić „archeologicznej” pasji Poetki, sama tłumaczy się w niej poetyckim konceptem w wierszu „Muzeum”:

                  „od dzieciństwa

                 bawimy się

                klockami

               w budowanie ruin.”

Najwyraźniej autorka Posłowia nie zrozumiała gorzkiej autoironii zawartej w wierszu. Nie starała się wczuć w odczucia podmiotu lirycznego, który pyta:

                co zostanie

               z naszych amuletów

              bezosobowych przedmiotów osobistych

Kiedy? Wtedy gdy zatracimy wrażliwość. Gdy ona nie otworzy nam drzwi do poznania i nie ożywi tego, co należy do czasu minionego. Nie uczyni nas obecnych w nim. To właśnie wtedy będziemy:

                 … na wyścigi

               od gablotki do gablotki

              od epoki do epoki

              ze słuchawkami na uszach

              eksponat numer eksponat

              z drzwi do drzwi

              naszego czasu.

Tyle i tylko tyle. Nie staniemy się ani bogatsi w wiedzę, ani bardziej wrażliwi, ani lepsi. I nic dziwnego, że:

            oślepłe monitory

           głuchonieme telefony

           mózgi elektronowe bez pamięci

          rozpadną się w mig<!--[if !supportFootnotes]-->[7]<!--[endif]-->

            Zdolność współodczuwania a tym samym współcierpienia, wspólnego przeżywania strachu, osamotnienia czy radości sprawia, że potrafimy to czynić nie tylko wobec współżyjących z nami, ale i wobec każdego człowieka, bez względu na to w którym żył czasie i w jakim miejscu ziemskiego globu . Potrafimy z nim współistnieć, uwalniając umysł od uwikłania w codzienności by wiedzieć, to co przed innymi jest ukryte. To właśnie przekazali nam wymienieni wcześniej poeci i tak to jest w wierszach Marzeny Dąbrowa Szatko. Tylko w pewnym sensie ma rację  Elżbieta Zechenter-Spławińska, pisząc:

            Dawne żydowskie miasteczka pojawiają się w utworach Marzeny Dąbrowy Szatko, połączone ze wspomnieniami z dzieciństwa, jak choćby ów cmentarz żydowski, blisko Popradu, zapewne w Muszynie, cały w kwiatach i poziomkach<!--[if !supportFootnotes]-->[8]<!--[endif]-->.

W tym znaczeniu, że owszem odwiedziny żydowskiego cmentarza z babcią, są wspomnieniem z dzieciństwa, ale zrozumienie, że musieli [tu] być ludzie, żywi ludzie z krwi i kości. [U których] Kupowało się […] w niedzielę po szabacie….<!--[if !supportFootnotes]-->[9]<!--[endif]--> To już uobecnienie podmiotu lirycznego w czasie poetce, urodzonej w 1961 roku, bezpośrednio nieznanym, bo jak mówiła babcia […] to było dawno, jeszcze przed wojną<!--[if !supportFootnotes]-->[10]<!--[endif]-->.  Cmentarz  napisany prozą i jest tylko przygotowaniem ja lirycznego do obecności i przeżyć w tamtym okrutnym czasie wojny, przedstawionych w cyklu wierszy o tematyce żydowskiej, który otwiera Krajobraz po wyjściu<!--[if !supportFootnotes]-->[11]<!--[endif]-->.

To co różni „ja” w wierszach Marzeny Dąbrowy Szatko, od „ja” Miłosza czy Baczyńskiego, to obecność opiekuna – przewodnika, który „ją” , gdyż to „ja” jest kobiece) przeprowadzi przez wrota czasu – z dziś poetki do dziś owego „ja”, tak jak w świat żydowskich miasteczek wprowadzi ją Antoni Słonimski, po to by mogła iść razem z tymi, którzy są skazani na zagładę, by mogła im powiedzieć: przybyłam po was//po wielokroć// ocalona by odejść// z wami// z tego świata<!--[if !supportFootnotes]-->[12]<!--[endif]-->. Po przejściu pozostaje tam jednak już sama, raz to utożsamiając się z nauczycielką Anne Frank, która rozmawia ze znajdującą się ciągle w ukryciu dziewczyną i proponuje jej spotkanie w zawieszonym czasie. Innym razem z samą Anne opiekującą się siostrą Margot w chwili ich odkrycia.

Taka wrażliwość, nie bierze się sama z siebie. Jest właśnie zależna od tego, czy: od  dzieciństwa// bawimy się//klockami//w budowanie ruin czy też w dzieciństwie znajdujemy Przewodnika – przyjaciela, Kogoś kto trzymając nas za rękę, tak jak to jest na okładce omawianego tomiku poprowadzi nas w świat. Czując jego bliskość, poznamy bliskość innych ludzi – zrozumiemy ich ból, cierpienie, samotność lub szczęście i miłość. Wtedy też nawet w greckim muzeum,  posągi nie będą jedynie bryłami zimnego marmuru, ale przekazem wiedzy o kimś kogo znano, o kimś, kogo wyobrazimy sobie żywym i dostrzeżemy, że: może na rączce//został ślad//dawno nieobecnej dłoni//może pod zielona śniedzią//kryją się jej wilgotne oczy.

Dostrzeżemy też smutne posągi// z uśmiechem wieczności […] z po raniony mi//ciałami  a także, jak wezbrana kotka//ociera się o kostki pani// iskrząc//wybiega za próg opuszczając Venus z Pireusu.

Taki sposób bycia w świecie to nie bawienie się// klockami// w budowanie ruin, ale wydobywanie z tych ruin wszystkiego co ludzkie, to wielka Próba rekonstrukcji dawno pozrywanych międzyludzkich więzi. To bycia wszędzie tam gdzie pojawia się zło, ból cierpienie, by być z tymi, którzy ich doznają. Nic przeto dziwnego, że liryczne „ja” Marzeny Dąbrowy Szatko jest obecne w Nowym Jorku 11 września, w Madrycie 2004 r. po zamachu i  na Bałkanach w Wielkanoc 1999 – Resurrectio bo tam właśnie:

Zbieramy się//świeżo zmartwychwstali//z różnych stron//stołu//wokół baranka białego//nadziewanego barwinkiem to tam wypędzeni//o twarzach z popiołu//grają przed mani//rolę swojego życia//na marginesie//świątecznego dnia. Tam siedzimy wokół stołu//pod otwartym oknem//na świat gdzie z nieba//spadają gołębie//jak kamienie// z nieba spadają bomby a baranek zdrzemnął się//na białym obrusie//wśród różowego mięsa…

Jakże proste i jakże wiele mówiące metafory a przecież ich wymowa jest równa tym z Dies irae Jana Kasprowicza.  

Wierna Miłoszowemu przesłaniu<!--[if !supportFootnotes]-->[13]<!--[endif]--> poetka, próbuje wzniecić bunt Na nowym Campo di Fiori w wierszu Campo di Fiori – dogasanie, przeciwko dogasaniu ludzkich uczuć i ludzkiej pamięci, a być może i przeciwko temu niewzruszoności Kościoła, który nigdy nie uznała za zbrodnię swojego czynu wobec tego wybitnego humanisty, bo przecież: w Rzymie na Campo di Fiori//kamienny Giordano Bruno//stoi jak w słupie ognia/pod zaschniętym niebem […] a

Tłum obcych ludzi przepływa//obok posagu człowieka//nie pytając kim jest//ten dziwny mnich na pomniku//z kamienną tablicą w dłoniach.

Dając świadectwo swojej wrażliwości, troski o każdego człowieka, jak też swojej obecności przy każdym cierpiącym, osamotnionym zapomnianym poetka buntuje się przeciwko tym wszystkim politykom, publicystom, strażnikom pamięci, którzy swoimi zachowaniami takiej wrażliwości nie potwierdzają, ale mają bezczelną odwagę by wszystkich pouczać. Mają odwagę rozpętywać nowe nienawiści i nowe wojny. W wierszu Przestańcie mówi: przestańcie mnie uczyć//rozstrzelanych dłoni//rozprutych bruków//krwią przebijanej ziemi […] ugodzona w oczy//odłamkiem serca//łzawię.

 

             

<!--[if !supportEndnotes]-->

<!--[endif]-->

<!--[if !supportFootnotes]-->[1]<!--[endif]--> Marzena Dąbrowa Szatko, Próba rekonstrukcji, z grafiką Andrzeja Witkowicza. Wydano staraniem Młodzieżowego Domu Kultury im. K.I. Gałczyńskiego w Krakowie, Kraków 2008.

<!--[if !supportFootnotes]-->[2]<!--[endif]--> Dvayatanupassana Sutta [w:] Buddyzm. Wybór teksów i opracowanie: Jacek Sieradzan, Wit Jaworski, Marian Dziwisz, RSW „Prasa-Książka-Ruch”, Kraków 1987, s. 57.

<!--[if !supportFootnotes]-->[3]<!--[endif]--> Marzena Dabrowa Szatko, Historia sentymentalna z greckiego muzeum [w:] Próba rekonstrukcji, op. cit. S. 13.

<!--[if !supportFootnotes]-->[4]<!--[endif]--> Krzysztof Kamil Baczyński, Historia [w:] Utwory zebrane. Wydawnictwo Literackie, Kraków 1979, t. I, s. 297.

<!--[if !supportFootnotes]-->[5]<!--[endif]--> Tu na tym właśnie placu

  Spalono Giordana Bruna,

  Kat płomień stosu zażegnął

  W kole ciekawej gawiedzi.

  […………………………………………]

  Wspomniałem Campo di Fiori

  W Warszawie przy karuzeli,

  W pogodny wieczór wiosenny,

  Przy dźwiękach skocznej muzyki,

  Salwy za murem getta

  Głuszyła skoczna melodia.

Czesław Miłosz, Campo di Fiori [w:] Ryszard Matuszewski, Wiersze polskich poetów współczesnych, WSiP, Warszawa 1984, s. 150-151.

<!--[if !supportFootnotes]-->[6]<!--[endif]--> Elżbieta Zechenter-Spławińska, Posłowie [w:] Marzena Dąbrowa Szatko, Próba…., op. cit.  S. 53.

<!--[if !supportFootnotes]-->[7]<!--[endif]--> Marzena Dąbrowa Szatko, Muzeum [w:] Próba…., op. cit. S. 49.

<!--[if !supportFootnotes]-->[8]<!--[endif]--> Elżbieta Zechenter-Spławińska, Posłowie, op. cit.

<!--[if !supportFootnotes]-->[9]<!--[endif]--> Marzena Dąbrowa Szatko, Cmentarz [w:] Próba…. op. cit. S. 11

<!--[if !supportFootnotes]-->[13]<!--[endif]--> Czesław Miłosz kończy swój wiersz Campo di Fiori nadzieją – przesłaniem: I wtedy po wielu latach//Na nowym Campo di Fiori//Bunt wznieci słowo poety [Warszawa 1943, z tomu Ocalenie 1945; w: Ryszard Matuszewski, Wiersze polskich poetów…. Op. cit.

Zmieniony ( 17.07.2009. )
 
« poprzedni artykuł

Reklama

Newsflash Pro

ciało człowieka, duch, dusza Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE ciało człowieka, materialna (substancjonalna), organiczna forma istnienia, wy­posażona w zmysły; A) w wielu religiach c.cz. pochodzi wprost od bóstwa (z bós­twa), lub też zostało ukształtowane przez Boga albo bóstwo z istniejącej materii i obda­rzone duszą  Szczegóły...

Człowiek Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Marian Dziwisz

 

Z niepublikowanego słownika filozoficzno-religioznawczego (2)

 

W poprzednim numerze „Forum Myśli Wolnej” (44-45 wiosna-lato 2010) rozpocząłem publikacje haseł ze słownika filozoficzno- religioznawczego, prezentując hasło Bóg (bóstwo). Poniżej prezentuję hasło człowiek, które jak poprzednie zawiera poglądy filozoficzne, jak też zaczerpnięte z doktryn i teorii różnych religii.

    Szczegóły...

Bóg, człówiek, duch, dusz Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Marian Dziwisz

 

Z NIEPUBLIKOWANEGO SŁOWNIKA FILOZOFICZNO-RELIGIOZNAWCZEGO

W przygotowanym do druku 10 lat temu słownik filozoficzno-religioznawczy obejmującym 90 arkuszy, 1400 stron, w trzech tomach, za przesłanie przyjąłem stanowisko Awerroesa (Ibn Roszd), że Religia głosi to samo, co filozofia, ale obrazowo. I nieliczne tylko umysły zdolne są pojąć prawdę filozoficzną, dla innych prawda jest dostępna tylko w religijnej postaci. Każde opracowane hasło zawiera więc podglądy filozoficzne, jak tez zaczerpnięte z doktryn i teorii różnych religii. W kolejnych numerach FMW pragnę zamieścić kilka przykładowych haseł, takich, jak: Bóg, człowiek, duch, dusza, życie.

    Szczegóły...

Download NFSP!

NOWA HIPOTEZA I NOWE DOWODY W SPRAWIE POWSTANIA I AUTORSTWA BOGURODZICY

Marian Dziwisz                                                                                                                                                            NOWA HIPOTEZA I NOWE DOWODY W SPRAWIE  POWSTANIA I AUTORSTWA  BOGURODZICY



 

 Nie ulega wątpliwości, że Bogurodzica jest pieśnią wyjątkową i odegrała szczególną rolę w życiu narodu polskiego. Tę wyjątkowość dostrzegali: Jan Długosz nadał jej miano carmen patrium i pisał o niej jako o hymnie bojowym zagrzewającym rycerzy do boju z Krzyżakami na polach Grunwaldu; Julian Ursen Niemcewicz, który przygotowując do wydania Śpiewy historyczne w 1818 roku, poprzedził pieśni własne jej przedrukiem; Juliusz Słowacki, gdy w czas Powstania Listopadowego, w swoim Hymnie pisał: Bogarodzico, Dziewico! // Słuchaj nas, Matko Boża, // To ojców naszych śpiew[i], podkreślając tym samym, że jest ona najdawniejszym świadectwem naszej mowy i zawierzenia losów ojczyzny Bogarodzicy; Krzysztof Kamil Baczyński w Modlitwie do Bogarodzicy, napisanej  w marcu 1944 r. w okupowanej przez Niemców Warszawie, zwraca się do Tej Która wiodła jak bór pomruków // ducha ziemi tej skutego w zbroi szereg.[ii]             Jest więc Bogurodzica pierwsza pieśnią napisaną i śpiewaną w języku polskim i poprzez to niepowtarzalnym jest jej twórca, gdyż poprzez myśli, które  zawarł w słowie naród otrzymał możność manifestowania swojego ducha i swojej kultury.



[i] J. Słowacki, Hymn [w:] Utwory wybrane, PIW,  Warszawa 1964, T. I,  s. 12.

[ii]  K.K. Baczyński, Modlitwa do Bogarodzicy [w:] Utwory zebrane, WL, Kraków 1979, T. II, s. 107.

  Szczegóły...

Tematy pokrewne



© 2010 Religioznawstwo.org
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
Template Design by funky-visions.de