|
Marian Dziwisz Bieszczady są tą krainą, która inspiruje.
Marian Dziwisz TEKSTY BIESZCZADAMI NATCHNIONE MODLITWA BIESZCZADZKA Matko Bieszczadzka, Wiatrów Pani w leśnej świątyni nad wąwozem korne do Ciebie ślę błaganie; pokaż nam ścieżki, proste drogi. Błogosław nasze z dniem zmaganie, daj nam nadzieję wśród zwątpienia, że dom co z serca jest tworzony, nie będzie miejscem zgubnych cieni. Niechże on będzie bogaty przestrzenią, pełen radości i spokojnej ciszy. Niech w nim wędrowiec drogą utrudzony, kurz z siebie zmiecie, łaknienie nasyci. Niech się odnajdzie, jeśli się zagubił. Niech się polubi, jeśli się nie lubił. Niech nasz dom serca będzie mu przystanią, przytulnym kątem na rozstajnych drogach. Matko Bieszczadzka, Wiatrów Pani, korne do Ciebie ślę błaganie: bądź nam łaskawa w wędrowaniu, wskazując szlaki nienazwane. Kojąc tęsknoty świerszczy graniem. Wnosząc nadzieję ziół zapachem. Błogosław każde dnia nastanie. Otwórz mieszkanie w leśnej ciszy.... WĘDROWANIE „Chodźmy pokłonić się ciszy na połoninach” (Mykoła Korsiuk) Jest takie miejsce na Ziemi, gdzie jeszcze cisza koi ból Gdzie jeszcze srebrne buki, piosenkę nucą ci do snu. Jest takie miejsce poza czasem, poza przestrzenią zwykłych dni, Gdzie z iskier ognisk czerpiesz siły, by innym dodać sił. Wieczni pielgrzymi do miejsc świętych, gdzie woda czysta, zapach ziela. Gdzie wiecznie kwitnie macierzanka, goryczka górska i sasanka. Wieczni pielgrzymi w przestrzeń taką, wśród której latać wolnym ptakom, wśród której sycić głód przyjaźni, wśród której karmisz wyobraźnię. Wędrówka wiedzie trudnym szlakiem, na którym spotkać możesz ludzi Tych osaczonych w matni czasu i zagubionych w znojnym trudzie. Tych, którzy płaczą bo ich boli; tych, którzy krzyczą bo są biedni; tych, którzy łakną gdyż są głodni; tych którzy pragną lecz nie mogą. Każdemu przeto kogo spotkasz, daj czego nie ma - jeśliś szczodry. Przytul cierpiących, nakarm głodnych; napój spragnionych, ogrzej chłodnych. A jeśli nie masz tylu darów, proś za nich Boga, który w mocy aby dopomógł twoim biednym, przetrwanie trudnej losu nocy. A ty ich obdarz swym uśmiechem, uściskiem dłoni, w której chowasz ciepło bieszczadzkie z ognisk brane, obrazem raju, który czeka... Zabierz ich z sobą w wędrowanie. Wyzwól w nich chęci, podsyć wolę. Pobudź nadzieję, która nęci. Ukaż im bliskich, którzy stoją... Za złotą bramą połoniny, złączeni jedną wspólną troską, by nie był obcym nikt z rodziny; by ziemia mu nie była obcą. Aby nie został na rozstajach, prowadź do domu, w którym czeka gościniec z jagód, uścisk dłoni i uśmiech biały w kubku mleka. Powitanie Dzisiaj dolina otwarła swe bramy Słońce rozświetla bukową świątynię Grzbiety połonin trawy przyczesały w górach kochanek czeka ukochanej Czeka, czekania mu trzeba w domu z gitarą i piórem A niebo nad nim jako góry A góry w oddali jak chmury. Słońce sierpniowe Lwa podąża szlakiem Świerszcze sprzęt stroją do zagrania społem Zda się, że radość wzbija się sokołem że to czekanie sens miało zdwojony. Czeka, czekania mu trzeba by głębiej spojrzeć w roziskrzone oczy chwycić w ramiona tą co utęskniona prowadzić ścieżką w krajobraz uroczysk. Mieczyk bieszczadzki rozwinął swe kwiaty Chabry Kotcziego rozmarzyły ślepie Goryczka górska zbiera się w bukiety kwiatowa łąka w Bieszczadach cię wita. Pragnie, pragnienia mu trzeba jak szklanki wody lub jak kubka mleka nadejścia miłej, która ciągle zwleka i przyjścia chwilę wypełnia tęsknotą. Nadchodzi w końcu wraz ze świerszczy graniem Łąką kwiecistą, zapachami ziela Jej miła postać rysuje się w dali Rozświetla pustkę uroku iskrami. Witaj, powitań nam trzeba Bycia od zmierzchu, aż po blade rano Niech dłoń się z dłonią spotka przypadkowo Niech słowo z słowem splata rymowanie Radość, radości podaje ramiona Jesteś wśród swoich tak, jak nigdy swoja Nic, że zmęczenie drogą nie ustało gdy ptaki szepcą słowa rymowane. PODARUNEK POŁONINY Te bieszczadzkie bukieciki bukieciki niezerwane te trawami ozdobione uperlone ranną rosą dla kochanych, zakochanych ręką matki darowane Matko Skalna, Ziemio święta gościsz nas na swoim łonie ogrzej nasze serca młode siły dodaj naszym dłoniom Twe bieszczadzkie bukieciki pełne chabrów pełnikowych fiołków dackich, wilczomleczy zachowamy, przetrzymamy w naszym wnętrzu w chłodne zimy dla kochanych, zakochanych ręką matki darowane. Matko Skalna, Ziemio świętaprzebacz nasze nam przewiny ciężar buta co ugniata obskubane borowiny.
Twe bieszczadzkie bukieciki zdobią wnętrza naszych domów chociaż nigdy nie zerwane ciągle pachną letnią łąką i barw nucą nam piosenkę dla kochanych, zakochanych/ręką matki darowane. Suche Rzeki, sierpień 1992. NA DESZCZ I NIEPOGODĘ Ali Dziwisz Zabierz z sobą świerszczy granie Poszum liści, gwar strumyka Zabierz z sobą całowanie promieniami słonecznymi. Weź od drzewa chłodny dotyk w gwiezdne niebo zapatrzenie słowa moje wyszeptane w tajemnicy przed jodłami. Może kiedyś w długie noce Kiedy smutek cię naleci znajdziesz słowa te w szufladzie i odetchniesz..... Tym powietrzem z połoniny Zapach malin Cię owionie Znowu Ci się marzyć zacznie wędrowanie szlakiem baśni. Zabierz z sobą świerszczy granie i te słowa nie spisane i te słowa nie mówione czasem tylko pomyślane. KU POŁONIE Pawełkowi Przychodzimy, odchodzimy zostawiamy pot i ślady Zabieramy wiatru tchnienie opaloną twarz i plecy Wspominamy w chłodne noce: Ach Bieszczady! Ach Bieszczady! Szliśmy razem ścieżką stromą pośród świerków, pośród buków mówiłeś mi drogi synku o spotkaniu z wędrownikiem Mówiłeś mi drogi synku tak o wielu różnych sprawach wiatr wtórował twoim słowom wiatr kołysał kępy trawy Przechodzimy, odchodzimy wśród znajomych przebywamy zabieramy ich obrazy zabieramy słowa dane Przychodzimy, odchodzimy zostawiając pot i ślady Zabieramy lasu tchnienie opaloną twarz i dłonie Wspominamy w chłodne noce: Ach Bieszczady! Ach Bieszczady! Suche Rzeki, lipiec 1990 WIDOKÓWKA Zapłakane deszczem połoniny trawy, zapomniały pieśni, zapomniały wrzawy tylko ludzka pamięć obraz nieszczęść chowa i resztki okopów bukowa dąbrowa. Jabłonie i grusze zdziczały przy chyży i tylko Bies został wadzący się z Czadem i zapach poziomek wabiący przybysza surowe i dzikie, lecz nasze Bieszczady. Suche Rzeki, lipiec 1989 |